Babimost – Like it!
Ostatnio wśród znajomych dyskutowaliśmy o tym, czy polubić fejsowego fanpage’a lotniska w Babimoście. Zdania były dość jednoznaczne a argumenty słuszne. Mimo wszystko postanowiłem polubić to lubuskie lotnisko.
O bezużyteczności tego lotniska dla gorzowian nie trzeba pisać. Dużo bliżej nam do szczecińskiego Goleniowa, poznańskiej Ławicy czy berlińskiego Schoenefeldu. Lotniska te oferują duży wybór lotów i co najważniejsze gwarantują dotarcie do celu. Z Babimostem jest inaczej. Zauważyła to nawet minister Fedak, która zapytana przez dziennikarza Radia Zachód, czy poleci z tego lotniska, odpowiedziała, że nie, bo musi być pewna, że dotrze na posiedzenie rządu.
Ja jednak polubiłem to lotnisko z kilku prostych powodów:
- Nie lubię zachowań typu: sam nie mam, to drugiemu nie dam. Gorzów nie potrzebuje tak dużego lotniska. Nie oznacza to, że nie należy się starać o rozwój transportu lotniczego w okolicach naszego miasta. Powinniśmy się skupić na budowie małego lotniska, które zagwarantuje dostęp do Gorzowa choćby taksówką lotniczą.
- Szybkie połączenia lotnicze z Zielonej Góry do Warszawy odbierają całkowicie sens budowy kolei dużych prędkości przez to Zieloną Górę.
- Tak dużego kapitału jak lotnisko, nie można po prostu roztrwonić. Budowa lotniska kosztuje bardzo dużo. Mimo głosów ekspertów, analityków i mieszkańców trzeba spróbować ożywić to miejsce. A nóż się uda?
Tego „południowcom” życzę (a sobie KDP przez Gorzów)




