You need to set up the menu from Wordpress admin.
Browsing articles in "Blog"
Wrz 26, 2013
marcin

Budżet obywatelski: Ostatni dzwonek

Tylko do końca września można składać wnioski do budżetu obywatelskiego, dlatego to już ostatni dzwonek! Można to zrobić szybko, nie wstając od biurka. Wystarczy pobrać wniosek ze strony http://www.bip.gorzow.pl/?k=747,wypełnić na komputerze i wysłać na adres budzet2014@um.gorzow.pl
Dlaczego warto to zrobić? Bo można będzie wreszcie pokazać rzeczywiste problemy gorzowian a przy odrobinie szczęścia i zorganizowania je rozwiązać. My politycy często nie dostrzegamy tych najmniejszych problemów, które trapią mieszkańców. Wydaje nam się, że rozwiązujemy Wasze problemy a rzeczywistość bywa inna.

Milton Friedman kiedyś przedstawił cztery sposoby wydawania pieniędzy.
– Można wydawać swoje pieniądze na swoje potrzeby – wtedy dokonujemy zakupów oszczędnych i celowych
– Można wydać swoje pieniądze na potrzeby kogoś innego – wtedy jesteśmy oszczędni, ale nie wiemy czy tak na prawdę taki zakup okaże się przydatny
– Cudze pieniądze na swoje potrzeby chętnie wydamy celowo, ale rozrzutnie
– I wreszcie cudze pieniądze na cudze potrzeby zazwyczaj wydawane są lekką ręką bez gwarancji, że uda się zrealizować potrzebę obdarowywanego.
Proszę – nie zmuszaj prezydenta i radnych do zgadywania czego Ci i Twoim sąsiadom potrzeba. Tym bardziej, że wszystko co robimy, robimy za Wasze pieniądze.
I jeszcze pięć ważnych rzeczy dotyczących budżetu obywatelskiego:
1. Jedna osoba może złożyć tylko jeden wniosek
2. Nie musisz być pełnoletni aby wysłać propozycję do budżetu
3. Propozycja musi być realizowana na terenach należących do miasta.
4. Nie wszystkie wnioski będą poddane głosowaniu. Część zostanie odrzucona, jeśli okaże się nierealna do zrealizowania lub zbyt droga.
5. Nie czekaj na ostatni dzwonek – wniosek jest bardzo prosty, więc możesz go złożyć teraz.
Maj 26, 2012
marcin

Jak miasto powinno się rozwijać

Prezydent Jędrzejczak kilka tygodni temu zaprezentował swoją koncepcję powiększenia Gorzowa. Jego zdaniem należy włączyć do miasta wszystkie okoliczne gminy i stworzyć w ten sposób miasto o obszarze Szczecina. Swoje zdanie na temat tej propozycji wyraziłem już na blogu. Krótko – takie miasto będzie kolosem na glinianych nogach, który nie będzie w stanie zadbać o interes swoich mieszkańców i równomierny rozwój na całym swoim obszarze.

Ze zdziwieniem obserwowałem reakcję gorzowskich elit na tą propozycję. Od lewa do prawa wszyscy przyklaskiwali temu – moim zdaniem nieraelnemu –  pomysłowi. Ja także uważam, że miasto musi się rozwijać, ale nie przez takie rewolucje, a spokojnie w sposób ewolucyjny.

Po pierwsze władze Gorzowa muszą zmienić sposób myślenia o partnerach z aglomeracji. W tym momencie nie traktuje się ich poważnie lecz patrzy się na nich z góry.  Najlepszym dowodem na to jest ostatnia propozycja Tadeusza Jędrzejczaka, że jak gminy pozwolą się wchłonąć miastu, to zbuduje im szpital powiatowy. Uważam, że taki sposób „rozmowy” jest naganny i niedopuszczalny. To zwykły szantaż, który prowadzi do nieufności i rozbicia. Relacje Gorzowa z aglomeracją muszą być oparte na wzajemnym zaufaniu i dialogu. Musimy odrzucić myślenie, że my – wielki Gorzów – wiemy lepiej czego potrzeba naszym partnerom.

Zgadzam się z prezydentem, że należy rozszerzyć granice miasta. Jednak moim zdaniem należy przyłączać jedynie ośrodki przyległe bezpośrednio do miasta. Są to: Łupowo, Bogdaniec, Jenin, Motylewo, Deszczno, Karnin, Maszewo, Wawrów, Czechów, Kłodawę, Chwalęcice, Łagodzin, Baczyna i Osiedle Poznańskie. Takie działanie pozwoli utrzymać spójność miasta. Z pozostałych terenów nieprzyłączanych do miasta proponuję utworzyć dużą i silną gminę Gorzów, która z pewnością poradzi sobie z wyzwaniami jakie przed nią staną. Takie rozwiązanie zdejmie z miasta obowiązek zajmowania się terenami rolniczymi i leśnymi.

Jednak dochodzenie do takiego stanu rzeczy nie może polegać na szantażowaniu władz i mieszkańców ościennych gmin. Miasto musi lobbować za tym rozwiązaniem poprzez spotykanie się z ich władzami, autorytetami i mieszkańcami oraz przygotowanie dobrej oferty, która zachęci do przyłączenia się. Mogą to być pewne okresy przejściowe i zwolnienia oraz ulgi podatkowe dla przyłączających się miejscowości.

Nam w Gorzowie wydaje się chyba, że samorządy z byłego gorzowskiego będą zawsze z nami. Już raz tak myśleliśmy. Było to w czasie tworzenia lubuskiego, kiedy nie zabiegaliśmy o Dębno, Myślibórz i Międzychód. Efekty tamtego zaniechania odczuwamy do dziś i będziemy je odczuwać do końca istnienia lubuskiego. Wyciągnijmy z tamtej lekcji wniosek i nie popełniajmy starych błędów, a na pewno nam się to opłaci.

Kwi 16, 2012
marcin

Refleksja po spotkaniu na PWSZ

Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu zorganizowanym przez prezydenta Gorzowa wraz z MG-6 w sprawie przyszłości regionu. Miała być bomba, nie wyszedł nawet kapiszon. Mimo to spotkanie uważam za niezwykle ważne i cenne.
Na początku głos zabrał prezydent Tadeusz Jędrzejczak, który przedstawił koncepcję wielkiego Gorzowa. Miałby on powstać poprzez połączenie wszystkich gmin zrzeszonych w MG-6 w jeden samorząd. 160 tyś mieszkańców, powierzchnia Szczecina, spójna komunikacja miejska, jeden wielki budżet… Świetne? Nie bardzo.
Też kocham Gorzów i chciałbym, aby był on jak największy. Jednak doświadczenie życiowe mówi mi, że nie ma dróg na skróty. Zakładając nawet, że okoliczni wójtowie i radni zgodziliby się na likwidację swoich gmin i włączenie do Gorzowa, to powstałby kolos na glinianych nogach. Już teraz miasto nie radzi sobie ze stanem dróg, infrastruktury edukacyjnej, utrzymaniem MZK. Jak więc poradzi sobie z problemami na tak rozległym obszarze? Nawet gdyby sobie radziło, to co będzie łączyło gorzowian z Santoczna, Krasowca, Ściechowa, Lipek Wielkich i Motylewa?
Odpowiedź na pytanie jak powinno rozwijać się miasto padła chwilę po wystąpieniu prezydenta. Pani Rektor PWSZ przedstawiając historię dochodzenia do Akademii Gorzowskiej negatywnie odniosła się do „politycznej” próby jej powołania przez polityków PiS. Stwierdziła, że tylko ciężką pracą można zbudować sukces uczelni.
Mam nadzieję, że wszyscy tak prezydent jak i radni będziemy o tym pamiętać.

Lip 13, 2011
marcin

Babimost – Like it!

Ostatnio wśród znajomych dyskutowaliśmy o tym, czy polubić fejsowego fanpage’a lotniska w Babimoście. Zdania były dość jednoznaczne a argumenty słuszne. Mimo wszystko postanowiłem polubić to lubuskie lotnisko.

O bezużyteczności tego lotniska dla gorzowian nie trzeba pisać. Dużo bliżej nam do szczecińskiego Goleniowa, poznańskiej Ławicy czy berlińskiego Schoenefeldu. Lotniska te oferują duży wybór lotów i co najważniejsze gwarantują dotarcie do celu. Z Babimostem jest inaczej. Zauważyła to nawet minister Fedak, która zapytana przez dziennikarza Radia Zachód, czy poleci z tego lotniska, odpowiedziała, że nie, bo musi być pewna, że dotrze na posiedzenie rządu.

Ja jednak polubiłem to lotnisko z kilku prostych powodów:

  • Nie lubię zachowań typu: sam nie mam, to drugiemu nie dam. Gorzów nie potrzebuje tak dużego lotniska. Nie oznacza to, że nie należy się starać o rozwój transportu lotniczego w okolicach naszego miasta. Powinniśmy się skupić na budowie małego lotniska, które zagwarantuje dostęp do Gorzowa choćby taksówką lotniczą.
  • Szybkie połączenia lotnicze z Zielonej Góry do Warszawy odbierają całkowicie sens budowy kolei dużych prędkości przez to Zieloną Górę.
  • Tak dużego kapitału jak lotnisko, nie można po prostu roztrwonić. Budowa lotniska kosztuje bardzo dużo. Mimo głosów ekspertów, analityków i mieszkańców trzeba spróbować ożywić to miejsce. A nóż się uda?

Tego „południowcom” życzę (a sobie KDP przez Gorzów) 🙂

Cze 4, 2011
marcin

Nocny szlak kulturalny

Mamy już za sobą pierwszy dzień Dni Gorzowa. Muszę przyznać, że nie doceniałem mieszkańców naszego miasta – a szczególnie młodych aktywnych artystów, którzy się zaangażowali w organizację szlaku.

Nie brałem udziału w całym szlaku. Swoje wędrowanie rozpocząłem od sceny letniej, gdzie świetny występ zaprezentował niezawodny Teatr Kreatury. Nie widziałem ich od dobrych kilku lat. Jednak tak, jak kiedyś w Stolarni ich występy są genialne.

Po spektaklu chwilę posłuchałem występów aktorów Teatru Osterwy i udałem się do Galerii Bezbronnej. W tym roku znajduje się ona w budynku po urzędzie przy ul. Jagiełły. Dużo ciekawych prac i znowu wyszedłem podbudowany. Posłuchałem chwilę Anten i ruszyliśmy z Erykiem dalej.

Krótki spacer pod bimbę, gdzie pokazałem Erykowi jak wygląda gramofon, później podziwialiśmy katedrę nocą i bulwar, gdzie zaskoczyła mnie duża liczba osób. Czyżby Gorzów odżywał dzięki temu miejscu? Wiele wskazuje na to, że tak. Po małej konsumpcji na statku, który powinien dostać szylderę za banner „Zapraszamy na piwo i ryby” ruszyliśmy w dalszą drogę. Zdziwiła mnie obecność „Joanny”, z którym to statkiem wiąże wiele wspomnień z dzieciństwa. Chwilę podziwialiśmy pływające fontanny i swoje kroki skierowaliśmy z powrotem na Jagiełły.

Tym razem poszliśmy do Jazz Clubu, gdzie trafiliśmy na projekcję „Nosferatu” z 1922 r. z podkładem muzycznym granym na żywo. Genialny film, kilka refleksji z jaką prędkością ten świat się rozwija oraz tego co pozostawiamy po sobie i powrót do domu.

Jestem bardzo zbudowany dzisiejszym dniem. Dobranoc! Gorzów jest piękny!!!

Dyżury: Z uwagi na małe zainteresowanie moimi dyżurami zrezygnowałem z ich odbywania. Aby ułatwić dostęp do mnie zapraszam do kontaktu telefonicznego: 601 53 4321

Rada Miasta

Facebook

RAPORT Mama w Gorzowie

  • Facebook