You need to set up the menu from Wordpress admin.
Lip 13, 2011
marcin

Babimost – Like it!

Ostatnio wśród znajomych dyskutowaliśmy o tym, czy polubić fejsowego fanpage’a lotniska w Babimoście. Zdania były dość jednoznaczne a argumenty słuszne. Mimo wszystko postanowiłem polubić to lubuskie lotnisko.

O bezużyteczności tego lotniska dla gorzowian nie trzeba pisać. Dużo bliżej nam do szczecińskiego Goleniowa, poznańskiej Ławicy czy berlińskiego Schoenefeldu. Lotniska te oferują duży wybór lotów i co najważniejsze gwarantują dotarcie do celu. Z Babimostem jest inaczej. Zauważyła to nawet minister Fedak, która zapytana przez dziennikarza Radia Zachód, czy poleci z tego lotniska, odpowiedziała, że nie, bo musi być pewna, że dotrze na posiedzenie rządu.

Ja jednak polubiłem to lotnisko z kilku prostych powodów:

  • Nie lubię zachowań typu: sam nie mam, to drugiemu nie dam. Gorzów nie potrzebuje tak dużego lotniska. Nie oznacza to, że nie należy się starać o rozwój transportu lotniczego w okolicach naszego miasta. Powinniśmy się skupić na budowie małego lotniska, które zagwarantuje dostęp do Gorzowa choćby taksówką lotniczą.
  • Szybkie połączenia lotnicze z Zielonej Góry do Warszawy odbierają całkowicie sens budowy kolei dużych prędkości przez to Zieloną Górę.
  • Tak dużego kapitału jak lotnisko, nie można po prostu roztrwonić. Budowa lotniska kosztuje bardzo dużo. Mimo głosów ekspertów, analityków i mieszkańców trzeba spróbować ożywić to miejsce. A nóż się uda?

Tego „południowcom” życzę (a sobie KDP przez Gorzów) 🙂

Cze 4, 2011
marcin

Nocny szlak kulturalny

Mamy już za sobą pierwszy dzień Dni Gorzowa. Muszę przyznać, że nie doceniałem mieszkańców naszego miasta – a szczególnie młodych aktywnych artystów, którzy się zaangażowali w organizację szlaku.

Nie brałem udziału w całym szlaku. Swoje wędrowanie rozpocząłem od sceny letniej, gdzie świetny występ zaprezentował niezawodny Teatr Kreatury. Nie widziałem ich od dobrych kilku lat. Jednak tak, jak kiedyś w Stolarni ich występy są genialne.

Po spektaklu chwilę posłuchałem występów aktorów Teatru Osterwy i udałem się do Galerii Bezbronnej. W tym roku znajduje się ona w budynku po urzędzie przy ul. Jagiełły. Dużo ciekawych prac i znowu wyszedłem podbudowany. Posłuchałem chwilę Anten i ruszyliśmy z Erykiem dalej.

Krótki spacer pod bimbę, gdzie pokazałem Erykowi jak wygląda gramofon, później podziwialiśmy katedrę nocą i bulwar, gdzie zaskoczyła mnie duża liczba osób. Czyżby Gorzów odżywał dzięki temu miejscu? Wiele wskazuje na to, że tak. Po małej konsumpcji na statku, który powinien dostać szylderę za banner „Zapraszamy na piwo i ryby” ruszyliśmy w dalszą drogę. Zdziwiła mnie obecność „Joanny”, z którym to statkiem wiąże wiele wspomnień z dzieciństwa. Chwilę podziwialiśmy pływające fontanny i swoje kroki skierowaliśmy z powrotem na Jagiełły.

Tym razem poszliśmy do Jazz Clubu, gdzie trafiliśmy na projekcję „Nosferatu” z 1922 r. z podkładem muzycznym granym na żywo. Genialny film, kilka refleksji z jaką prędkością ten świat się rozwija oraz tego co pozostawiamy po sobie i powrót do domu.

Jestem bardzo zbudowany dzisiejszym dniem. Dobranoc! Gorzów jest piękny!!!

Strony:«123456789
Dyżury: Z uwagi na małe zainteresowanie moimi dyżurami zrezygnowałem z ich odbywania. Aby ułatwić dostęp do mnie zapraszam do kontaktu telefonicznego: 601 53 4321

Rada Miasta

Facebook

RAPORT Mama w Gorzowie